Rozmawianie z współpasażerami, szukanie czegoś w torebce bądź na tylnym siedzeniu, zmiana płyty CD w odtwarzaczu, przeglądanie maili na smartfonie – to tylko niektóre z popularnych grzeszków kierowców, które odciągają ich uwagę od obserwowania zmian koloru sygnalizacji świetlnej. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak duży wpływ na powstawanie korków ma choćby minimalne opóźnienie w ruszaniu na zielonym.

 

4411912787_99e767ca43_b

 

Typowy cykl świetlny w Polsce wynosi około dwudziestu sekund. Jeżeli wszystkie stojące na światłach samochody ruszyłyby jednocześnie, to zanim światło zmieni się na czerwone, skrzyżowanie opuści około dwudziestu pojazdów. Natomiast w sytuacji, kiedy kierowcy będą ruszać co dwie sekundy, to przez skrzyżowanie przejedzie mniej niż siedmiu. Biorąc pod uwagę, jak wiele skrzyżowań pokonujemy na każdej trasie, efekt robi się dramatyczny. A wystarczyłoby ruszać w momencie, gdy widzimy, że samochód przed nami wrzuca pierwszy bieg i startuje.

 

Jak jednak wiemy, każdy kij ma dwa końce – są i sytuacje, w których kierowcy aż nadto do serca biorą sobie zasadę, żeby ruszać od razu po tym, jak pojawi się zielone światło i wjeżdżają na skrzyżowanie nawet wtedy, gdy nie zjechały jeszcze samochody wykonujące na nim lewoskręt. O zator wtedy nietrudno.

 

W tej sytuacji winni są jednak nie tylko kierowcy, którzy właśnie wjeżdżają na skrzyżowanie, ale także ci, którzy wjechali na nie by skręcić w lewo. Należy bowiem pamiętać, że jeśli jakiś samochód już czeka na środku skrzyżowania by skręcić, kolejny kierowca powinien czekać z wjazdem do momentu aż auto go poprzedzające opuści skrzyżowanie. Do tego momentu czekamy przed pasami i obserwujemy sygnalizację świetlną. Jeśli droga przed nami będzie wolna, a my nadal będziemy mieć zielone światło, dopiero wtedy możemy wjechać na skrzyżowanie. W innym przypadku czeka nas błędne koło i dramatyczny spadek przepustowości skrzyżowania – tłumaczy Katarzyna Przybylska z NaviExpert.

 

Odpowiedzią na takie notoryczne praktyki kierowców może być instalowanie na skrzyżowaniach liczników, informujących o czasie jaki pozostał do zmiany świateł, co pozwala ocenić możliwość zjechania ze skrzyżowania. Takie rozwiązania jednak są jak na razie dostępne na nielicznych skrzyżowaniach, więc większości kierowców pozostaje na razie zachowanie większej samodyscypliny.

 

Jak zatem dbać o płynność ruchu na skrzyżowaniach?

 

1. Przed wjazdem na skrzyżowanie upewnij się, czy masz możliwość zjechania z niego.

2. Staraj się patrzeć przez szyby poprzedzających pojazdów czy jadące z przodu samochody nie zaczynają hamować. Jeśli tak, może to oznaczać, że zostaniesz na środku skrzyżowania.

3. Jeżeli dopiero ruszasz, bo światło zmieniło się na zielone i widzisz, że ze skrzyżowania próbują zjechać inne pojazdy, pozwól im na to. Stojące auta mogą blokować przejazd i utrudniać skręt innym samochodom.

4. Jeśli nie udało ci się zjechać ze skrzyżowania, postaraj się stanąć tak, by kierowcy jadący drogą poprzeczną mieli możliwość przejazdu. W przeciwnym razie może dojść do całkowitego paraliżu. Powinni o tym pamiętać przede wszystkim kierowcy długich pojazdów – autobusów, ciężarówek czy aut osobowych z przyczepami. Takie pojazdy mogą skutecznie uniemożliwić przejazd nawet na kilku pasach.

 

Zachęcamy również do zaoszczędzenia klaksonowej reprymendy osobie, która po złej ocenie sytuacji zdołała zablokować skrzyżowanie, a tym samym narazić się na gniew kierowcom nie mogącym dzięki temu ruszyć się z miejsca.

 

Źródła:

Roland, Blokowanie skrzyżowań podczas jazdy w korku, jazdapomiescie.pl

Auto Świat, Co grozi za blokowanie przejazdu?, moto.wp.pl

Jacek Piśniewski, Blokowanie skrzyżowania, autocentrum.pl

Mariusz Kamiński, Kultura na drodze – nie czyń drugiemu co tobie nie miłe, auto-swiat.pl

 

Zdjęcie: Flickr na bazie licencji Creative Commons. Autor: Bill Harrison